środa, 22 lutego 2012

Do widzenia

Szanowni Podczytywacze!

Od jakiegoś czasu borykałam się z podjęciem tej decyzji i postanowiłam, że czas zakończyć pisanie ,,Floralnych przeobrażeń,,
W momencie kiedy zajęłam się segregacją zdjęć, klasyfikacją postów,okazało się że dotychczasowy szablon nie spełnia moich oczekiwań (wszystkie informacje ,,rozjeżdżały się,, i w rezultacie miałam do zaoferowania mało ciekawą szatę graficzną ).
Kontynuacją ,,floralnych...,, będzie nowe, bardziej przejrzyste miejsce w sieci, do którego zapraszam o tu http://home-fragrance-unknown.blogspot.com/.

Przepraszam Was za utrudnienia i mam nadzieję , że przyjmiecie z aprobatą moją decyzję.

Pozdrawiam gorąco i do zobaczenia na nowych blogach.


czwartek, 17 listopada 2011

W telegraficznym skrócie



Ostatnio moje życie zawodowe nabrało tempa.
Cieszę się z tego faktu i jednocześnie uczę pokory, bo wielokrotnie mój entuzjazm, studziły nieprzewidziane okoliczności ;)
A tymczasem mam przyjemność prowadzić część zajęć praktycznych, w mojej rodzimej szkole ( informacje na ten temat, sukcesywnie będą pojawiać się TU) i muszę z całą stanowczością przyznać ,że grupa jest nie tylko sympatyczna, ale i zdolna.

A teraz wyjaśnienie, dlaczego przeglądając Wasze świąteczne dzieła, uśmiechałam się pod nosem ;)
Otóż, od kilku tygodni przygotowywałam się do pokazu o tematyce bożonarodzeniowej.
I właśnie wczoraj miałam okazję zaprezentować przed lubelską publicznością, swoją florystyczną interpretację, na nadchodzący sezon . Organizatorem gali był Rynek Hurtowy ,,Elizówka,,.
Emocje momentami sięgały zenitu.


Grudniowa odsłona bukietów ślubnych...


Zabawa materiałem tekstylnym i kwiatami...



 ...woskiem....


...kilka świątecznych kompozycji...



...i bukiety dla bożonarodzeniowych solenizantów-Adama i Ewy ;)




Mam nadzieję ,że moja blogowa nieobecność została usprawiedliwiona ;)

Jak dobrze z takim lekkim sercem, usiąść przy kubku domowej herbatki.

czwartek, 10 listopada 2011

Jesienne zdobycze


Upajamy się resztkami ciepłej jesieni i korzystamy z każdej wolnej chwili, by chodź na moment wygrzebać się z domowych pieleszy. Tegoroczny listopad jest tak piękny...


Skuszona niedzielnym słońcem, wybrałam się na  targ staroci, który jest comiesięczną ,,atrakcją ,, mojego miasta. Buszując wśród przeróżnych bibelotów,straciłam na moment z pola widzenia, moje kilkuletnie dziecię, a to wdało się w dyskusję z jakimś handlującym pasjonatem. Ola obiecała mu że za rok, wróci pochwalić się swoją nową kolekcję (którą rzekomo zapoczątkować miała zawieszka, ofiarowana przez ów pana). Przy kolejnej okazji nie omieszkam podziękować pomysłowemu sprzedającemu,  bo to dzięki niemu Olinek zamęczał całą rodzinę (dosłownie) pytając ,,co ma zbierać?,,
Po kilku dniach moja irytacja wzięła górę nad rozsądkiem, nastąpiło apogeum i prawie wykrzyczałam Oli że ,,ma dać mi święty spokój, przecież zbiera już plusowe psy (szt. 38) szklane kule (szt.6) różańce (szt. 8),,
I wiecie co ?
Mamie ulżyło, a na małej buzi pojawiał się satysfakcjonujący uśmiech.
Domowa atmosfera uległa oczyszczeniu ;)))


Żeby nie było ,że tylko Olka wróciła uszczęśliwiona do domu, kupiła starą paterą (wpadła mi w oko już przy pierwszym stoisku) i wysłużone, choinkowe świeczniki ( jak znalazł do bożonarodzeniowych dekoracji).



Na koniec proszę Was o dobre myśli , bo przede mną ważny tydzień.
Mam nadzieję ,że wkrótce będę miała o czym pisać ;)

środa, 2 listopada 2011

Kuchenne historie



Zwykło się mawiać ,,Kuchnia-serce domu,,.
W moim przypadku to najbardziej energetyczne pomieszczenie, za sprawą znienawidzonej ,, pomarańczy,, na ścianach ;) Zacznijmy jednak od początku...
Kilka lat temu, kiedy to kupowaliśmy obecne mieszkanie, nastąpił wielki podwyżkowy ,,bum,, i wartość nieruchomości wzrosła prawie o 100%. Niestety nasze zadowolenie z faktu że mamy podpisaną umowę wstępną, nie trwało długo ponieważ, deweloper nie wywiązał się z połowy prognozowanych remontów (pani adwokat wyjaśniła nam że i tak bardziej opłacalne byłoby dla niego, odstąpienie od zawartego paktu). Do dziś pamiętam moje telefony do firmy budowlanej i ciągłe zbywanie (zaznaczę ,że  odbiór mieszkań opóźniał się o około 2 miesiące).W końcu zdesperowana pojechałam na plac boju i cóż....wielkie rozczarowanie. Moja przyszła kuchnia , którą  miałam tylko pomalować i umeblować, wyglądała tak jakby ktoś miała w niej zaraz rozpalić ognisko.
Na jednej ze ścian wisiał kalendarz po poprzednikach, a różnica w poziomie różniła się o 8cm. Jednym słowem-dramat. Kiedy otrzymaliśmy klucze do wymarzonego lokum, doprowadzenie mieszkania do stanu używalności , pożarło wszystkie nasze oszczędności. Czas  naglił , ponieważ musieliśmy wyprowadzić się z poprzedniego gniazdka i takim sposobem upchnęliśmy stare meble, w moim przyszłym centrum dowodzenia.

W tym roku plan był następujący, wymieniamy podłogę, kładziemy na ścianie kafle ,w przyszłym- zmiana mebli.
Uradowana tym ,że temat remont ,,drgnie,, pojechałam z G. do jednego z marketów budowlanych.
Wybraliśmy podłogę , stoimy przy kafelkach i zaczyna się debata ....co z gniazdkami (jeżeli chcę zmienić ustawienie sprzętów muszę to zaplanować) .... to samo tyczy się innych instalacji.... i co po 15 minutach ,,burzy mózgów,, zdecydowaliśmy ,że lepiej zrobić wszystko w pakiecie i zacząć od mebli.
Malowanie i aranżację kuchni odkładamy do przyszłego roku ;(



Tymczasem farby wyniosłam do piwnicy i w jesienne wieczory korzystam z prywatnej chromoterapii .
Lampion z dyni zrobiony na prośbę Oli. Dziecko przyniosło nam ze szkoły wątpliwą, zachodnią tradycję .



Stęskniona idę pozaglądać, co tam słychać w blogowym świecie.

niedziela, 30 października 2011

KU PAMIĘCI !


W mojej okolicy, znajduje się jeden z najstarszych kościołów drewnianych w Europie, przylega do niego zabytkowy cmentarz. Spacerują pomiędzy nagrobkami łatwo oddać się chwili zadumy, duch historii obecny jest w każdej alejce ( świadczą o tym epitafia i daty wyryte na kamiennych płytach). Niestety nawet tabliczka  informująca ,że obiekt ten jest wpisany na listę UNESCO, nie odstrasza złodziei, przed dewastacją cmentarnej architektury.




Czasem odnoszę wrażenie, że ,,dziedzictwo kulturowe,, stało się jakimś abstrakcyjnym stwierdzeniem.
A dla wielu pojęcie ,,świętości,, ,ogranicza się jedynie do  rozmyślania o ,,świętym spokoju,,.


Zważywszy na to, początek listopada bardziej kojarzy mi się z czasem refleksji, niż halloweenowym ucztowanie, życzę Wam aury która będzie sprzyjała kontemplacji.