Zwykło się mawiać ,,Kuchnia-serce domu,,.
W moim przypadku to najbardziej energetyczne pomieszczenie, za sprawą znienawidzonej ,, pomarańczy,, na ścianach ;) Zacznijmy jednak od początku...
Kilka lat temu, kiedy to kupowaliśmy obecne mieszkanie, nastąpił wielki podwyżkowy ,,bum,, i wartość nieruchomości wzrosła prawie o 100%. Niestety nasze zadowolenie z faktu że mamy podpisaną umowę wstępną, nie trwało długo ponieważ, deweloper nie wywiązał się z połowy prognozowanych remontów (pani adwokat wyjaśniła nam że i tak bardziej opłacalne byłoby dla niego, odstąpienie od zawartego paktu). Do dziś pamiętam moje telefony do firmy budowlanej i ciągłe zbywanie (zaznaczę ,że odbiór mieszkań opóźniał się o około 2 miesiące).W końcu zdesperowana pojechałam na plac boju i cóż....wielkie rozczarowanie. Moja przyszła kuchnia , którą miałam tylko pomalować i umeblować, wyglądała tak jakby ktoś miała w niej zaraz rozpalić ognisko.
Na jednej ze ścian wisiał kalendarz po poprzednikach, a różnica w poziomie różniła się o 8cm. Jednym słowem-dramat. Kiedy otrzymaliśmy klucze do wymarzonego lokum, doprowadzenie mieszkania do stanu używalności , pożarło wszystkie nasze oszczędności. Czas naglił , ponieważ musieliśmy wyprowadzić się z poprzedniego gniazdka i takim sposobem upchnęliśmy stare meble, w moim przyszłym centrum dowodzenia.
W tym roku plan był następujący, wymieniamy podłogę, kładziemy na ścianie kafle ,w przyszłym- zmiana mebli.
Uradowana tym ,że temat remont ,,drgnie,, pojechałam z G. do jednego z marketów budowlanych.
Wybraliśmy podłogę , stoimy przy kafelkach i zaczyna się debata ....co z gniazdkami (jeżeli chcę zmienić ustawienie sprzętów muszę to zaplanować) .... to samo tyczy się innych instalacji.... i co po 15 minutach ,,burzy mózgów,, zdecydowaliśmy ,że lepiej zrobić wszystko w pakiecie i zacząć od mebli.
Malowanie i aranżację kuchni odkładamy do przyszłego roku ;(
Tymczasem farby wyniosłam do piwnicy i w jesienne wieczory korzystam z prywatnej chromoterapii .
Lampion z dyni zrobiony na prośbę Oli. Dziecko przyniosło nam ze szkoły wątpliwą, zachodnią tradycję .
Stęskniona idę pozaglądać, co tam słychać w blogowym świecie.